Pasja, która nas połączyła

Pasja, która nas połączyła

Z Anną i Pascalem van Duurling, terrarystami, twórcami marki Terradise, rozmawia Paweł Czapczyk

Paweł Czapczyk: Terradise to już rozpoznawalna marka, a ci, którzy Was jeszcze nie znają, mogli ostatnio podziwiać wasze terrarium wystawowe na targach ZooBotanica we Wrocławiu. Zgłosiliście je do konkursu – i jury nie miało wątpliwości: przyznało mu pierwsze miejsce. Odpowiedzcie szczerze: czy się cieszycie i czy spodziewaliście się wygranej?
Anna van Duurling: Cieszymy się niesamowicie. No cóż, po cichu mieliśmy małą nadzieję na wygraną. Oczywiście na początku nie wiedzieliśmy, czego możemy spodziewać się po wystawie. Ale zawsze dążymy do perfekcji i nawet tła i tyły w naszych terrariach są idealnie wykończone. Widok twarzy klienta, kiedy odbiera od nas gotowy zbiornik, jest za każdym razem po prostu bezcenny. Po to wykonujemy terraria, żeby innym sprawić radość. Dyplom za uzyskanie pierwszego miejsca jest potwierdzeniem, że podążamy właściwą drogą, i że to, co robimy, jest w stu procentach docenione.


Pasja, która nas połączyła

Z Anną i Pascalem van Duurling, terrarystami, twórcami marki Terradise, rozmawia Paweł Czapczyk

Paweł Czapczyk: Terradise to już rozpoznawalna marka, a ci, którzy Was jeszcze nie znają, mogli ostatnio podziwiać wasze terrarium wystawowe na targach ZooBotanica we Wrocławiu. Zgłosiliście je do konkursu – i jury nie miało wątpliwości: przyznało mu pierwsze miejsce. Odpowiedzcie szczerze: czy się cieszycie i czy spodziewaliście się wygranej?
Anna van Duurling: Cieszymy się niesamowicie. No cóż, po cichu mieliśmy małą nadzieję na wygraną. Oczywiście na początku nie wiedzieliśmy, czego możemy spodziewać się po wystawie. Ale zawsze dążymy do perfekcji i nawet tła i tyły w naszych terrariach są idealnie wykończone. Widok twarzy klienta, kiedy odbiera od nas gotowy zbiornik, jest za każdym razem po prostu bezcenny. Po to wykonujemy terraria, żeby innym sprawić radość. Dyplom za uzyskanie pierwszego miejsca jest potwierdzeniem, że podążamy właściwą drogą, i że to, co robimy, jest w stu procentach docenione.

Jakie były Wasze początki. Od kiedy interesujecie się terrarystyką?
Pascal van Duurling: Od dziesiątego roku życia pasjonuję się terrariami i akwariami. Moj tata był pasjonatem akwariów i oczek wodnych. Ja jako mały chłopiec zawsze znajdywałem żabki i traszki. I później u siebie w pokoju urządzałem dla nich małe pojemniki. W Holandii można mnie zawsze było znaleźć w pobliżu stawów i rzek. Wielu moich przyjaciół trzymało jakieś gady i z reguły prosili mnie, bym stworzył idealne warunki do ich chowu. Żeby zwierzęta poczuły się tak, jak w naturze…
Anna: Jesteśmy razem od dwunastu lat. Od kiedy pamiętam, zawsze i wszędzie, gdzie przebywaliśmy, mieliśmy w mieszkaniu około siedmiu-ośmiu różnych terrariów. Z żabkami, anolisami, żółwiami lądowymi, wężami, a nawet z dwumetrowymi legwanami zielonymi. Dodatkowo jesteśmy obecnie szczęśliwymi posiadaczami dwóch psów i papugi żako. Naszą specyfiką stała się swoista rotacja: terraria były u nas przez chwilę, a później je sprzedawaliśmy – i Pascal robił dla nas nowe. I tak przez cały czas. Później, gdy już zamieszkaliśmy w samodzielnym domu, doszło do tego oczko wodne, które razem wykopaliśmy.
Siedem lat temu, gdy przeprowadziliśmy się do Polski, nic na tym polu się nie zmieniło. Były i terraria, i oczka wodne, i papuga, i psy. Rok temu stwierdziliśmy, że spełnia się nasze marzenie – i tak powstał Terradise.

Nie da się więc ukryć, że to Wasza wspólna pasja, ale czy jedno z Was zainspirowało drugie?
Pascal: Tak, to wspólna pasja, ale dodam: ogromna pasja.
Anna: Nie ukrywam, że Pascal zaraził mnie bakcylem. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam drzewołazy i kolorowe kameleony, to się zakochałam. I chciałam mieć z każdego gatunku jakaś żabkę lub kameleona. Na szczęście mam rozsądnego męża, inaczej byśmy mogli minizoo otworzyć.

Czy podczas opracowywania koncepcji zbiornika zdarza się Wam spierać albo przynajmniej mieć różne zdania?
Pascal: Raczej nie. Opowiadam Ani, co chcę stworzyć i jaką mam wizję, bo nie każdy zbiornik jest taki sam. Mam całkowicie wolną rękę.
Anna: A ja się nie wtrącam do wizji artysty. Gdy Pascal opowiada, że w tym miejscu będzie wodospad, a w innym jakieś drewno, a jeszcze gdzie indziej część lądowa – to ja na początku tego „nie widzę”. Nie mam takiej wyobraźni jak on. Jestem od rozmowy z klientem, robienia wycen, prowadzenia fanpage’u na Facebooku itd. Istnieje tu wyraźny podział ról i raczej nie wchodzimy sobie w drogę, co nie znaczy, że nie rozmawiamy na różne tematy. Bo jednak wszystko musi mieć ręce i nogi.

Przypuszczam, że gdy przystępujecie do pracy nad nowym projektem, to najpierw powstaje szczegółowy plan...
Pascal: Kiedy dostaję nowy projekt, to pierwsze kilka dni jest mi potrzebnych, żebym stworzył sobie w głowie wizję. Gdy już mam wizję, to obmyślam kwestie bardziej szczegółowe – np. jaka będzie najlepsza, z punktu widzenia klienta, bezpieczeństwa zwierząt i funkcjonalności zbiornika, pompa filtrowa. Potem: jak wyeliminować z pola widzenia lampy i kable, bo przecież w naturalnym środowisku ich nie znajdziemy. Myślę o tym, żeby docelowe terrarium nie wymagało w przyszłości od klienta nadmiernej uwagi, jeśli idzie o czynności konserwacyjne i sprzątanie. Często dostajemy zresztą informację zwrotną, że nasze terraria nie wymagają dużego nakładu czasu i sprzątania. Gdy wszystko jest już dopracowane w szczegółach i przemyślane – zaczynam tworzyć odpowiedni mikroklimat.

Rozumiem, że tworzycie bajeczne mikroświaty z miłości do piękna, ale też z fascynacji tropikalnymi lasami deszczowymi. Czy tak?
Pascal: Tak, zgadza się. Głównym moim celem jest to, żeby terrarium wyglądało maksymalnie naturalnie, realistycznie, prawdziwie.

A na jakich materiałach bazujecie: naturalnych czy sztucznych?
Pascal: Oczywiście na naturalnych. Na samych materiałach syntetycznych nie da się przecież stworzyć autentycznego samowystarczalnego mikroklimatu.

Tła to korek, kora dziewicza, kokos czy może Xaxim, Hygrolon lub EpiWeb?
Pascal: Pracujemy tylko na materiałach najwyższej jakości, które nie rozpadają się, nie gniją, cechują się długotrwałością. Ścianki robimy z materiału Elastopur. To jest tworzywo elastyczne i nieszkodliwe dla zwierząt i roślin. Czasami używamy również Xaximu i EpiWeb.

Skąd bierzecie i jak dobieracie rośliny?
Anna: Większość roślin sprowadzamy z zagranicy – z Holandii, Belgii, Niemiec. Ciekawe i niewielkie bromelie, skrytokwiaty, rośliny okrywowe, paprocie, rośliny pnące są trudno dostępne na polskim rynku. Nasza miłość, czyli epifityczna roślina Biopyitum sensitivum, znajduje się w prawie każdym mokrym zbiorniku.
Pascal: Rośliny dobieram pod względem środowiskowym. Gatunków preferujących powietrze nasycone wilgocią nie mogę posadzić wysoko i na odwrót: stepowe i pustynne taksony sucholubne szybko zmarnieją uplasowane nisko, w miejscu, gdzie skrapla się para wodna i rosa. Dużo zależy więc od faktu, jaki typ terrarium zostaje zamówiony przez klienta. Oczywiste, że w suchym wiwarium nie posadzę roślin, które lubią wilgoć.

A jaki najbardziej ekstrawagancki i/lub oryginalny projekt zdarzyło się Wam realizować?
Pascal: Trzy lata temu skonstruowaliśmy w pewnej knajpie akwaterrarium długie na 150 cm, szerokie na 45 cm i wysokie na 150 cm. Z wodospadem, rzeką, rybami…

Zauważyłem, że bardzo lubicie wodę, a więc wszelkie wodospady, strumyczki, bajorka, systemy zraszania i zamgławiania. Czy właściwie funkcjonujący obieg wodny jest najtrudniejszym do wykonania elementem w terrarium?
Pascal: Kochamy wodę, bo wywodzimy się z Holandii. Ale odpowiadając serio na pytanie: tak, prawidłowo funkcjonujący obieg wodny stanowi najtrudniejszą część projektu i naszej pracy. Woda musi idealnie płynąć, nie może się przelewać, strumień nie może być za mocny. Z jednej strony: w terrarium nie może być zbyt wilgotno, a z drugiej: nie może być zbyt sucho. Wszystko musi się harmonijnie komponować. Najpierw na etapie projektu, potem podczas jego realizacji.

A z jakiego typu oświetlenia najczęściej korzystacie? Ulegliście już modzie na coraz popularniejsze i dostosowane do potrzeb roślin i zwierząt LED-y? Czy tego typu system oświetleniowy jest wystarczający?
Pascal: Zazwyczaj używamy oświetlenia T8 lub/i T5. Od niedawna mamy także w naszej ofercie LED-y i LED-y full spectrum. Obydwa systemy są jak najbardziej wystarczające. Jedyne, czym się różnią, to cena. Systemy ledowe są droższe od T8/T5. Ale staramy się tworzyć terraria pod prawie każdy budżet.

Preferujecie terraria wilgotne oraz paludaria i riparia. Ale na zamówienie wykonujecie też wiwaria dla gatunków z innych biotopów i stref klimatycznych. Na przykład zbiorniki dla agam. A gdyby ktoś zwrócił się do Was z propozycją wykonania terrarium skalnego dla węża, to byście odmówili?
Pascal: W żadnym razie byśmy nie odmówili. To, że tego typu wiwarium nie leży w sferze naszych ścisłych preferencji, niczego tutaj nie zmienia. Każdy zbiornik przygotowujemy adekwatnie do potrzeb jego mieszkańców, i to w najwyższym standardzie. Zrobiliśmy już terraria dla kameleonów, węży, agamy błotnej, gekonów.. Nawet dla pająków wykombinowaliśmy coś fajnego. Czy to jest terrarium suche, czy mokre, stricte lądowe czy wodne – wszystkie „dopieszczamy” maksymalnie.

Jak podobał ci się ten artykuł?

ZOOLO
Register New Account
Reset Password
Compare items
  • Business category (0)
  • Technology category (0)
Compare
0