Bocja Wspaniała - azjatycka pogromczyni ślimaków

Bocja wspaniała – podobnie jak tygrys z Indii i brzanka sumatrzańska, czyli dwaj inni przedstawiciele królestwa zwierząt z Azji – urzeka kontrastowym, pasiastym, żółto-czarnym ubarwieniem. Nieodmiennie zaskakuje też budową ciała i fenomenalnymi cechami przystosowawczymi. W akwarium praktycznie się nie rozmnaża, ale rekompensuje to swojemu właścicielowi długim żywotem, przyjaznym usposobieniem i bardzo dziwnym, niekonwencjonalnym zachowaniem. Żyje w żwawo przemieszczających się stadach, tworząc dynamiczne układy choreograficzne, które niejednemu z nas przypominają artystyczną dyscyplinę olimpijską: pływanie synchroniczne. Szokujący, a przynajmniej przyprawiający o palpitacje serca wydaje się sposób, w jaki ryba ta relaksuje się i odpoczywa. „Czy nasza bocja jest zdrowa? I czy na pewno żyć będzie?” – zapytała raz z przerażeniem w głosie moja żona, kiedy dostrzegła, że jedna z naszych podopiecznych kładzie się na boku i zasypia...


Azja znaczy ojczyzna – bocja znaczy królowa

Bocja wspaniała z powodzeniem może uchodzić za królową wartko płynących rzek i strumieni Azji. Zdumiewająco dłu-gowieczna – niektóre źródła podają, że dożywa ponad 50 lat! – występuje na Borneo i Sumatrze, zasiedlając zarówno piasz-czyste potoki, jak i rozleglejsze rzeczki o mulistym podłożu. Z uwagi na zamieszkiwanie dwu wysp Archipelagu Malajskiego, które są przedzielone słonymi wodami Morza Jawajskiego, spotykana jest w dwóch wyjściowych odmianach kolorystycznych, różniących się między sobą pigmentacją płetw brzusznych. Bocje z Borneo mają płetwy czarniawe z czerwonym rantem, podczas gdy ryby zasiedlające cieki wodne Sumatry posiadają owe płetwy jednolicie czerwone (tzw. czerwień strażacka). Notabene ryby spotykane w polskich akwariach są najczęściej potomkami autochtonów z Borneo. U obydwu zaś populacji na intensywnie żółtym, graniczącym z odcieniem pomarańczy tle widnieją trzy smoliście czarne szerokie pasy, które zwężają się ku dołowi. Jednak i tu notuje się pewne odstępstwa od normy: zdarzają się np. bocje posiadające na jednym boku nie trzy, a dwa pasy. A u odmiany „klown” pręgi przechodzą w nieregularne plamy, zazwyczaj niesymetrycznie rozmieszczone po obu stronach ciała. Sama szerokość pasów jest poza tym zmienna u poszczególnych osobników,a nasycenie kolorów matowieje i szarzeje lub intensyfikuje sięw zależności od nastroju. Co więcej, rysunek na skórze i barwa ryby mogą ulec modyfikacji wraz ze zmianą proporcji ciała– co przychodzi, jak u człowieka, z wiekiem...

Początkowo ciało jest jednak u wszystkich osobników cylindrycznie wydłużone, lekko wygrzbiecone i kapitalnie umięśnione. Jego część spodnia jest zaś niemal idealnie płaska. Dzięki temu ryby mogą nie tylko wcisnąć się do każdej bez mała podwodnej dziupli, ale i długo odpoczywać i czatować na dnie.O przystosowaniu do buszowania w dolnych strefach wody, czyli o predestynowaniu do przydennego trybu życia świadczy nawet skierowany w dół pyszczek, który wyglądem przywodzi na myśl ryjek ziemno-wodnych gryzoni. Jest on zaopatrzonyw cztery pary mięsistych wąsików czuciowych. Pod okiem znajduje się też kolec, który – odchylany wraz z pokrywą skrzelową – zarówno okazuje się skuteczną bronią podczas ataku napastnika, jak i stanowi rodzaj bufora chroniącego oko w trakcie rycia w podłożu. Ale uwaga: szamocząca się bocja, kiedy próbujemy ją wziąć do ręki, może nas tym szpicem boleśnie zranić. A już prawie na pewno wplącze się nim w zbyt małe oczka siatki do ryb. Kolec potrafi stać się także przyczyną małej tragedii podczas transportu, albowiem zbyt cienkie worki foliowe mogą zostać przez niego stosunkowo łatwo przedziurawione. Z tego powodu zaleca się przenoszenie ryb jedynie w obszernych, grubychi atestowanych torebkach z tworzywa sztucznego – i to najlepiej zapakowane pojedynczo.

Woda oznacza życie– ciepło oznacza zdrowie

Jakkolwiek Chromobotia macracanthus bywa spotykanaw wodach bardzo miękkich (miewających mniej więcej 5°dGH) o odczynie wyraźnie kwaśnym (pH 5,0), to preferuje raczej miejsca, gdzie parametry chemiczne wody stabilizują się na poziomie od 8 do 10 stopni twardości ogólnej i oscylująw granicach odczynu delikatnie kwaśnego lub obojętnego, czyli pH 6,5-7,2. I chociaż możliwy jest chów tej rybyw zbiornikach ogólnych wspólnie z gatunkami pochodzącymi z czarnych wód lasów deszczowych – a więc w cieczy nieco mętnej, „herbacianej”, gdzie garbniki i związki humusowe uwalniają się z torfu lub ze złożonych na dnie liści migdałecznika morskiego – to jednak zdecydowanie lepiej C. macracanthus czuje się w wodzie krystalicznie czystej o bardzo wysokim współczynniku przezroczystości. Bocja wspaniała nie toleruje przy tym zarówno wody „starej”, jak i surowej, chlorowanej.A co za tym idzie, nie powinno się jej skazywać na egzystencję w zbiornikach, gdzie pogarszanie się jakości wody nie podlega monitorowaniu (choćby za pomocą testów paskowych czy kropelkowych) i tyleż systematycznej, co skutecznej poprawie. Pomysłem najgorszym z możliwych wydaje się także wprowadzenie stada tych ryb do zbiornika dopiero co założonegoi jeszcze nie w pełni dojrzałego.

Aby zapewnić odpowiadające im warunki hydrologiczne, należy natomiast, po pierwsze, dokonywać cyklicznych, najlepiej cotygodniowych podmian wody w ilości dochodzącej nawet do 30% realnej zawartości zbiornika. Woda musi być odstała i odpowiednio uzdatniona (pozbawiona soli metali ciężkich), a przede wszystkim nie powinna zbytnio odbiegać parametrami fizykochemicznymi od cieczy, w której aktualnie pływają ryby. Po drugie, należy zamontować przy zbiorniku nader wydajny filtr kanistrowy, którego przeznaczeniem będzie li tylko filtracja biologiczna. Po trzecie wreszcie, warto wydzielić w akwarium miejsce o silniejszym prądzie wody. Idealnym pomysłem będzie skierowanie wylotu dodatkowo zamontowanego filtra wewnętrznego lub głowicy typu powerhead wzdłuż jednej ze ścian zbiornika.

Bocja jest stosunkowo tolerancyjna wobec szerokiego wachlarza temperatury: może być trzymana w zakresie ciepła od 23 do 28°C. Nie znosi jednak nagłych wahań i spadku temperatury poniżej 22°C. Trzeba przy tym pamiętać, że wszystkie bocje należą do ryb bezłuskich, co notabene dziwi początkujących akwarystów („Ryba bez łusek? To niemożliwe!” – kręcą z niedowierzaniem głowami). Ich naga i delikatna skóra jest szczególnie podatna zarówno na otarcia czy zranienia, jak i na inwazje wszelkich pasożytów zewnętrznych. W związku z tym wcale nierzadko zdarza się im zapaść na ichtioftiriozę, czyli popularną chorobę akwariową, zwaną ospą rybią, która – niczym plaga – nawiedza czasem zbiorniki początkujących akwarystów. Pojawieniu się ospy, do której nieodłącznych symptomów należą: biaława wysypka na skórze, kołyszące ruchy ciała, utrata apetytu i ocieranie się o przedmioty, można jednak zapobiec. Należy po prostu utrzymywać temperaturę na niezmiennym poziomie ok. 25°C (w dużym akwarium powinno się używać dwóch zamocowanych na przeciwległych ścianach zbiornika grzałek z termostatem). Jako że ryby żyją w środowisku wód płynących, wodę w akwarium trzeba nie tylko solidnie filtrować, ale też napowietrzać (kurtyna napowietrzająca będzie jednak zbędna, jeśli – oprócz filtra bio-logicznego – zastosujemy dużą głowicę typu powerhead). Pokarm, zwłaszcza żywy i mrożony, musi zaś pochodzić ze sprawdzonego źródła. Zresztą sama choroba, jeśli zostanie wykryta we wczesnym stadium, jest całkowicie wyleczalna. Zwykle skuteczne okazuje się już standardowe podniesienie temperatury wody do ok. 30-32°C (na trzy-cztery dni) i zin-tensyfikowanie natleniania. W cięższych przypadkach można podać sól akwarystyczną (w proporcji: 1 łyżeczka na 5 litrów wody) albo zastosować preparaty renomowanych firm, przygotowywane na bazie błękitu metylenowego lub zieleni ma-lachitowej. Ale wspomniany wyżej brak zabezpieczenia skóry w postaci dachówkowato ułożonych łusek sprawia, że bocje mają mniejszą niż większość popularnych ryb hodowanychw akwariach odporność na wszelkie silne medykamentyi inwazyjne środki chemiczne. Źle znoszą podawanie środków typu „FMC” (z dodatkiem formaldehydu), które, polecane przez sprzedawców jako panaceum, owszem, mają szerokie spektrum działania i ospę zwalczą, ale przy okazji na tyle osłabią ryby, że staną się one łupem dużo groźniejszych bakterii, wirusów i grzybów. Ogólna zasada jest zresztą taka,by w trakcie kuracji zmniejszyć dawkę każdego aplikowanego leku przynajmniej o 1/3 względem ilości zwyczajowo przepisywanej przez producenta.

Czasami występuje u bocji oodinioza, choroba o nielekkim przebiegu, zwana niekiedy w akwarium słodkowodnym „aksamitką” lub chorobą welwetową, którą wywołują wiciowce roślinne z grupy Piscinoodinium. Objawia się ona m.in. specyficznie aksamitnym nalotem na skórze. W przypadku pojawienia się tej choroby zainfekowane osobniki należy bezzwłocznie wyłowić i poddać leczeniu w oddzielnym zbiorniku kwarantannowym. W owym akwarium-izolatce trzeba od razu podnieść temperaturę, wzmóc oświetlenie i zastosować lecznicze preparaty akwarystyczne.

Komfort w szklanym domu

Prawidłowo i intensywnie karmione ryby rosną szybko,w ciągu mniej więcej 3 lat osiągając 12-13 centymetrów długości. Potem jednak tempo wzrostu wyraźnie spada. Zamiast wzdłuż, zaczynają olbrzymieć głównie wszerz: tak oto smukła w maleńkości bocja przeistacza się stopniowo w zwierza grubego i opasłego. Niektórzy hobbyści zakochują się dopierow takich, budzących respekt, okazach.

Część źródeł sugeruje możliwość podchowywania najpierw młodych i niedorosłych osobników w swoistym „przedszkolu”, czyli zbiorniku np. 50- lub 60-litrowym. Osobiście tego nie polecam. Po pierwsze, czterocentymetrowe podrostki umieszczone od razu w akwarium docelowym unikną niepotrzebnego stresu związanego z późniejszą przeprowadzką i zmianą środowiska, a co za tym idzie – nie będą musiały w nowym otoczeniu na powrót się ośmielać i przełamywać wrodzonej płochliwości (przy okazji zminimalizuje się ryzyko wystąpienia u nich chorób). Po drugie zaś, nie zostanąw punkcie startu skazane na karłowacenie. Niestety, zdarzało mi się widzieć te piękne ryby bezmyślnie kupowane dzieciom przez niedouczonych rodziców i więzione potem w akwariach 25-litrowych, co może być uznane już tylko za przejaw okrucieństwa wobec zwierząt. Trzeba zdać sobie sprawę z jednego: w akwariach bocja miewa wprawdzie skromniejsze rozmiary niż w swoim środowisku naturalnym, ale i tak hodowanaw dobrych warunkach dorasta czasami do 18-20 cm długości (a niekiedy nawet do 27-29 cm!). W naturze zaś z powodzeniem przekracza 30 cm długości. Ba, niektóre źródła podają, że widziano osobniki ponad 40-centymetrowe! Tak dużym i silnym rybom, które kilkoma ruchami solidnego ogona potrafią się błyskawicznie rozpędzić, wypada zapewnić odpowiednio obszerne lokum. Zbiornik o długości 150 cm i szeroki na 50-60 cm jest wtedy absolutnym minimum.

Oświetlenie powinno być niezbyt jasne lub rozproszone, co można łatwo sprokurować, wydzielając strefy półcienia za pomocą rozłożystych liści żabienic i zwartek albo wykorzystując do tego celu rośliny pływające, takie jak pistia. Ciekawym pomysłem jest zastosowanie w akwarium błękitnego oświetlenia nocnego („księżycowego”), które pozwoli podpatrywać nasze podopieczne w okresie ich wzmożonej aktywności, czyli po zmroku.

W roli podłoża najlepiej sprawdzi się miękki piasek rzeczny. Jeżeli nie chcemy, żeby żerujące ryby – w pogoni za smakowitym i polegującym na dnie jadłem – wzbudzały fontanny piasku, możemy jako substratu użyć żwiru o bardzo drobnej frakcji (ok. 2-3 mm). Jego ziarna muszą być jednak wyzbyte ostrych krawędzi – inaczej mogą zostać uszkodzone delikatne wąsiki ryb.

Od strony frontowej bocja wspaniała powinna mieć zapewnioną wolną przestrzeń do swobodnego pływania. Poza tym – jak wszyscy przedstawiciele rodziny Bottidae – uwielbia urozmaiconą powierzchnię dna i kryjówki utworzone z zanurzonych pni, otoczaków i pędów roślin oraz pogrążonych w odmętach kłód i korzeni. W akwarium należy ten dziki biotop podwodnej dżungli – choćby w niedoskonały sposób – odtworzyć. Użyć można w tym celu drewna z torfowisk, lignitów, zatapialnych, lecz pozbawionych kolców konarów, korzeni mopani, owalnych kamieni, fragmentów doniczek oraz łupin orzecha kokosowego, a także jaskiń i grot wykonanych z nietoksycznych tworzyw sztucznych i żywic samoutwardzalnych, niewchodzących w reakcje chemiczne z otoczeniem. Część hobbystów radzi jak ognia unikać wszelkich rurek (PCV, ceramicznych itd.), albowiem istnieje ryzyko zaklinowania się zwierząt w ich czeluściach.

Aby zapewnić rybom dodatkowy komfort – zbiornik powinno się miejscami gęsto obsadzić roślinnością zieloną. Z uwagi na to, że bocje wnikliwie penetrują podłoże – a kiedy są głodne, to w poszukiwaniu mięczaków i skorupiaków myszkują nieraz z takim zawzięciem i uporem, że każda piędź ziemi zostaje w ciągu doby przynajmniej kilkakrotnie spenetrowana – zdecydowanie odradza się sadzenia delikatnych roślin pierzastych, a nade wszystko typowych roślin pierwszego planu, takich jak glossostigma, hemiantus niski czy ponikło drobne, czyli wszelkich gatunków hołubionych przez akwarystów „ho-lenderskich”. Również cieszące się dużą popularnością mchy i wątrobowce szybko zakończą swój niegodny pozazdroszcze-nia żywot w zbiorniku opanowanym przez bocje. Albowiem ciągłe naruszanie ich struktury, okopywanie piaskiem, wzru-szanie wokół nich podłoża, a wreszcie i cykliczne podgryzanie plechy może stać się jedną z ulubionych form aktywności tych zwierząt. Doskonale natomiast sprawdzą się gatunki trwałe i wytrzymałe: nurzańce, anubiasy, mikrozoria, zwartki, żabienice i krynie tajlandzkie. Należy wszakże pamiętać, że bocje to ryby wszystkożerne i flora stanowi jeden ze składników ich naturalnego pożywienia. W moim kilkusetlitrowym zbiorniku, mimo regularnego uzupełniania menu o komponenty pochodzenia roślinnego (dokarmiałem ryby m.in. spiruliną), wyrośnięte bocje z wyraźnym apetytem wycinały sobie cha-rakterystyczne półksiężyce w stosunkowo sztywnych liściach zwartek pontederolistnych (Cryptocoryne pontederiifolia) – gatunku pochodzącego notabene z Sumatry.

Słaba płec?

Bocja to ryba stadna, wykształcająca silne więzi społeczne. Najzwyczajniej w świecie źle się czuje, kiedy przetrzymywana jest pojedynczo. Łatwo ulega wtedy sytuacjom stresowym i ani nie ujawnia pełnej krasy swego ubarwienia, ani właściwych sobie zachowań. Staje się wówczas na przemian agresywna i osowiała. Stany apatii się przedłużają, ryba coraz częściej przebywa w ukryciu, choruje, marnieje w oczach, a w końcu – pada. Prawdziwe piękno ujawnia dopiero, egzystując w grupie kilku czy kilkunastu osobników własnego gatunku. Współcześnie za minimalną dopuszczalną liczbę bocji w akwarium uznaje się trzymanie pięciu sztuk (im więcej – tym oczywiście lepiej). Ale już w takim zaledwie stadku bocja przeobraża się niemal natychmiast w rybę łagodnie usposobioną, a nawet przyjazną i towarzyską. I – jako bezkonfliktowa z reguły współlokatorka odpowiednio dużych akwariów ogólnych – może być trzymana nie tylko z piskorzowatymi, lecz nawet z gatunkami zupełnie ze sobą niespokrewnionymi – i to znacznie mniejszymi od siebie, np. średniej wielkości żyworódkami. Najlepiej nadaje się wszakże do akwariów odtwarzających biotop indonezyjskiej rzeki, za towarzyszy mając brzanki, danio i pozostałe żwawe karpiowate (Cyprinidae). Z innymi przedstawicielami podrodziny Botiinae lubi wspólnie i systematycznie przeczesywać podłoże. Natomiast wewnątrz własnego gatunku tworzy z czasem „inteligentne” struktury zhierarchizowane: po delikatnych szturchnięciach w bok ciała, a czasem po podgryzaniu i podszczypywaniu, widać, który osobnik dominuje. Gonitwom, przepychaniu się, napieraniu na siebie, zderzaniu i ocieraniu wzajem o sąsiadkę lub sąsiada nie ma wówczas końca. Niektórzy obserwatorzy są przekonani, że w rolę dominanta w grupie, czyli osobnika alfa, wciela się z reguły najokazalsza samica.

Para bocji wspaniałych

Przy czym dymorfizm płciowy jest u tego gatunku tak słabo zaznaczony, że tylko profesjonalista-ichtiolog (i to nie zawsze) jest w stanie orzec, czy dany egzemplarz jest samcem, czy samicą. Przyjmuje się wprawdzie autorytatywnie, że dorosłe samce mają zwykle wyraźniejsze i głębsze od swych partnerek wcięcie w płetwie ogonowej i są silniej wygrzbiecone, ale dystynkcja ta okazuje się w praktyce mocno zawodna.

A co zrobić z sensacyjnymi, tu i ówdzie pojawiającymi się doniesieniami o planowym i udanym rozmnożeniu bocji w akwarium? Otóż można te historie spokojnie między bajki włożyć lub określić je jako tzw. dziennikarskie kaczki. Opisu składania ikry, wylęgu larw i podchowu młodych nie znajdziemy przecież w żadnym szanującym się poradniku hodowlanym, gdyż bocje w celu odbycia tarła wpływają w górne odcinki rzek o bystrzejszym nurcie, a potem wędrują z powrotem. Odbywają więc tzw. wędrówki tarłowe, które rozpoczynają się wraz z nadejściem w Indonezji pory deszczowej. I nic dziwnego, że nie udaje się tych ryb rozmnożyć ani w warunkach domowych, ani w tradycyjnych halach hodowlanych – poza naprawdę okazjonalnymi i sporadycznymi przypadkami. Egzemplarze pływające w akwariach Europy, będące pierwotnie potomkami ryb odłowionych w naturze, dziś pochodzą już prawie wyłącznie z przemysłowych hodowli, w których ryby rozmnażane są dzięki sztucznej stymulacji hormonalnej. Me-todę tę stosowali dawniej Rosjanie, dziś powszechna jest na fermach tajlandzkich, znają ją nasi bracia Czesi...

Kuchnia mięsna – kuchnia wegetariańska

Bocje są ciekawskie i wszędobylskie. Nic nie jest w stanie ujść ich uwagi – czy będzie to świeżo złożona ikra innych ryb, czy krewetki karłowate, czy wreszcie najrozmaitsze gatunki ślimaków. Ich nieposkromiony apetyt i brak jakiegokolwiek umiarkowania w jedzeniu można porównać chyba tylkoz żarłocznością pielęgnic afrykańskich i amerykańskich. Na żer wypływają często o zmroku i wtedy przystępują do „arystokratycznej” uczty, złożonej głównie ze ślimaków, które nadzwyczaj umiejętnie i zgrabnie wysysają ze skorupek. Jedzeniu towarzyszą niekiedy charakterystyczne dźwięki (tzw. kląskanie), dobrze słyszalne nawet przez szczelnie zamknięty zestaw akwariowy. Przypominają one ludzkie chrapanie, jeżowe mlaśnięcia, bociani klekot, a według innych – regularny chrobot, terkot lub chrumkanie. Te zadziwiające i niespotykane odgłosy emitowane są również w sytuacji zagrożenia lub w trakcie zabawy, kiedy akurat bocje są zadowolone i podekscytowane.

Niektórzy hodowcy specjalnie dla nich zakładają odrębne zbiorniki „paszowe” – tzw. ślimaczaria, by co jakiś czas dokarmiać swoje podopieczne ślimaczymi specjałami. Inni zaś kupują bocje wspaniałe w celu oczyszczenia swych akwariów z plagi mięczaków. I w myśl hasła: „drżyjcie zatoczki i rozdętki!”, ryby – używane teraz jako „lotna brygada sanitarna”– są wpuszczane do kolejnych zbiorników, opanowanych przez rozmnażające się w zastraszającym tempie mięczaki. Jednak ich wrodzona płochliwość i reagowanie stresem na każde nowe warunki bytowe stają w sprzeczności z tak instrumentalnym potraktowaniem i użyciem ich jako „nieustraszonych pogromców ślimaków”.

Ponad wszystko należy jednak pamiętać, że bocje to ryby wszystkożerne. Absolutnie nie wolno ich traktować jak typowych „odkurzaczy” i czyścicieli dna, zadowalających się byle czym. Urozmaicona i dobrze zbilansowana dieta musi zawierać składniki pochodzenia zwierzęcego (w przeważającej mierze) i roślinnego. W menu nie powinno zabraknąć żywych i mrożonych skorupiaków (dafnii i artemii oraz – w przypadku dojrzałych ryb – kiełży i kryla), szklarki, larw ochotkii czarnego komara, a także szczególnie łakomie wciąganych pierścienic (wazonkowców). Niektórzy doświadczeni hodowcy serwują swoim podopiecznym małe dżdżownice, ale jest to posiłek do tego stopnia suty i obfity, że należy go stosować powściągliwie i na własną odpowiedzialność. Ku radości bocji można natomiast od czasu do czasu podać im dobrze przepłukane rureczniki – pod tym wszakże warunkiem, że robaki pochodzą z zamkniętych hodowli komercyjnych. Na przemian z surowymi proteinami należy ryby karmić wartościowymii wieloskładnikowymi płatkami. A jako uzupełnienie jadłospisu doskonale sprawdzają się świeże lub sparzone warzywa z upraw ekologicznych: ogórek w plasterkach, pokrojona cukinia, pozbawiony łusek i ugotowany groszek, a także owoce – np. arbuz i banan. Idealny jest shrimp-mix, czyli odżywcza i bezpieczna mikstura wykonana na bazie krewetek koktajlowych, zielonego groszku i spiruliny.

Nirwana

8-13-centymetrowe bocje są, jako się rzekło, żywiołowe. Ochoczo i zwinnie pomykają po całym zbiorniku. Często kołują i skaczą – właśnie dlatego akwarium powinno być szczelnie przykryte. Szczególnie w nocy czas upływa im na upojnych, niezmordowanych harcach i zdumiewających gimnastycznych akrobacjach (z powodu „krotochwilnego” charakteru i nieustannej wręcz gotowości do zabawy bocja wspaniała nazywana jest po angielsku Clown Loach).

Nierzadko można zaobserwować, jak napływając na frontową szybę akwarium, ryby te sytuują się w piętrowym szy-ku i plasują jedna nad drugą i druga nad trzecią. Podobnie pogrążają się we śnie, wspólnie wybierając dogodne, ustronne miejsce pośród dekoracji. Sygnałem zbliżającej się drzemki, która przypomina rodzaj odrętwienia, jest charakterystyczne chwianie się i kolebanie się na boki. Ryby przechylają się coraz mocniej, mocniej, mocniej – a w końcu kładą się pokotem, czasami zaś jedna na drugiej i – ciasno teraz do siebie przytulone – zapadają w głęboki sen. Ten niesamowity zwyczaj gremialnego pogrążania się w letargu, z którego bocje bynajmniej nie dają się błyskawicznie wytrącić, wykorzystywali ich dawni indonezyjscy poławiacze. Otóż w miejscu przebywania i że-rowania ryb kładli na dno puste pędy bambusa (rurki), by po jakimś czasie wyciągać je pełne ryb. Obecnie proceder ten jest zabroniony, gdyż Chromobotia macracanthus została w swojej ojczyźnie objęta ochroną gatunkową. Ale i dziś w domowym zbiorniku łatwiej jest wyciągnąć je śpiące wewnątrz dekoracji (np. wraz z grotą), niż schwytać te nader ruchliwe zwierzęta, rozpaczliwie operując wśród roślin i korzeni siatką do ryb.

 

------------------------------

Artykuł opublikowany dzięki uprzejmości Magazyn Akwarium

bocja wspaniała Chromobotia macracanthus

High-quality materials with premium finishes make N Series laptops both stylish and strong. The ripple-effect speaker mesh projects artistic beauty and echoes sound excellence, showcasing appealing aesthetics and better audio.

Jak podobał ci się ten artykuł?

ZOOLO
Register New Account
Reset Password
Compare items
  • Business category (0)
  • Technology category (0)
Compare
0