Rybie menu, czyli dieta zbilansowana. Karmienie ryb w akwarium – uwagi ogólne.

Czas karmienia należy do najprzyjemniejszych chwil spędzanych przed akwarium. Przypatrywanie się rybom żywiołowo reagującym na nasz widok, wynurzającym się ze swoich kryjówek i łapczywie pobierającym podawany przez nas pokarm, chcielibyśmy przeciągać często w nieskończoność.Większość mieszkańców słodkowodnego akwarium towarzyskiego nie nastręcza praktycznie żadnych problemów z wyżywieniem. W szczególności niewybredne i wszystkożerne są popularne ryby jajożyworodne.


Czas karmienia należy do najprzyjemniejszych chwil spędzanych przed akwarium. Przypatrywanie się rybom żywiołowo reagującym na nasz widok, wynurzającym się ze swoich kryjówek i łapczywie pobierającym podawany przez nas pokarm, chcielibyśmy przeciągać często w nieskończoność.

Większość mieszkańców słodkowodnego akwarium towarzyskiego nie nastręcza praktycznie żadnych problemów z wyżywieniem. W szczególności niewybredne i wszystkożerne są popularne ryby jajożyworodne.

Ryby ciepłolubne cechuje szybszy metabolizm i im wyższa temperatura panuje w akwarium, tym częściej (przynajmniej teoretycznie) nasi podopieczni stają się głodni.
Ciekawostka

Jednak pierwszym przykazaniem każdego szanującego się akwarysty winno być: „Nie przekarmiaj!”. Lepiej bowiem pozostawić ryby lekko nienajedzone i cieszyć się ich zdrowiem, niż trapić się widokiem ociężałych, przerośniętych i z trudem poruszających się stworzeń, których niechybną przypadłością staną się otłuszczone organy wewnętrzne. Naprawdę, nasi podopieczni będą w lepszej kondycji, będą mieć piękniejszą barwę, a ich zachowania będą bardziej zbliżone do tych obserwowanych w środowisku naturalnym wtedy, kiedy skarmiani będą taką ilością pokarmu, którą spożyją w ciągu trzech minut.

Zapamiętaj

Nie przekarmiaj! W środowisku naturalnym ryby nierzadko z trudem zdobywają pożywienie, aktywnie szukając go i rywalizując o najlepsze siedliska pokarmowe. Natomiast w warunkach hodowli sztucznych, na małej często przestrzeni i przy minimalnych stratach energii, jedzenie mają dosłownie na wyciągnięcie pyszczka.

Zdarza się, że ryby mają w akwarium dostęp do dużej ilości pokarmu albo zjadają dania bardzo kaloryczne, rosną gwałtownie i osiągają większe rozmiary niż w naturze. Nie oznacza to jednak, że cieszą się przez to lepszym zdrowiem czy większą płodnością.

Poszczególne gatunki żerują w rożnych partiach wody – przy powierzchni, w toni oraz bezpośrednio nad podłożem i na samym dnie zbiornika. By podczas jednorazowego karmienia zaspokoić zróżnicowaną obsadę akwarium towarzyskiego – np. skalary, gurami, mieczyki, kiryski i bocje – należy podawać mieszankę rożnych pokarmów, które zarówno pływają na powierzchni, unoszą się w toni, jak i opadają na dno akwarium.

Dysponując współcześnie całą paletą naturalnych i specjalistycznych pokarmów, nie powinniśmy mieć żadnych kłopotów z wyżywieniem gatunków o najróżniejszych zwyczajach pokarmowych. Nawet najlepszy, najdroższy i najbardziej renomowany rodzaj pokarmu należy urozmaicić, wprowadzając żywieniowy „płodozmian”. Jeśli np. stosujemy pokarmy sztuczne, suszone lub liofilizowane, przynajmniej dwa razy w tygodniu warto sięgnąć po żywe lub mrożone wioślarki (dafnie i oczliki) albo larwy wodzienia i ochotki. Monotonia nie służy przecież nikomu, a już na pewno nie przysporzy zdrowia naszym podopiecznym.

Przestroga

Niekoniecznie to, co nasze ryby lubią, na co żarłocznie się rzucają i do czego zostałyprzyzwyczajone w niewoli (w sklepie czy u poprzedniego właściciela), rzeczywiście służy ich zdrowiu. Akwariowa fauna wywodzi się przecież z rożnych szerokości geograficznych oraz rozmaitych biotopów, w domowym zbiorniku zjada zaś to, co się jej poda. Od złych i szkodliwych przyzwyczajeń odchodzi się jednak stopniowo. Radykalna zmiana diety – nawet fatalnej na prawidłową – może przynieść opłakane rezultaty, a w ostateczności doprowadzić do śmierci ryb.

Siedem podstawowych zasad karmienia

  1. Nie przekarmiaj – lepiej karmić częściej i mniejszymi porcjami.
  2. Stosuj dietę maksymalnie urozmaiconą i odpowiednią dla hodowanych gatunków, np. tropheusy karm pokarmem roślinnym z dodatkiem spiruliny.
  3. Przynajmniej raz w tygodniu podaj pokarm żywy lub mrożony – wtedy twoi podopieczni chętniej przystąpią do tarła.
  4. Raz w tygodniu wprowadź głodówkę – wpłynie to na lepszą kondycję i żywotność twoich ryb. Uwaga: ta zasada nie dotyczy narybku!
  5. Pokarm dopasuj do wielkości pyszczka zwierząt – średnica otworu gębowego jest tu wyznacznikiem.
  6. Dopilnuj, żeby wszystkie ryby dotarły do pożywienia.
  7. Nie dawaj jedzenia na chwilę przed wyłączeniem oświetlenia.

Jak karmimy ryby dorosłe, a jak narybek

Zdrowe i dorosłe osobniki pobierają pokarm we właściwy dla danego gatunku sposób: niespiesznie podpływają lub żarłocznie go atakują, czatują na zdobycz tuż przy powierzchni wody, poszukują pokarmu w toni lub znajdują go w podłożu. W zależności od genetycznych uwarunkowań poszczególne gatunki preferują też albo pokarmy roślinne, albo zwierzęce. I tak: typowych roślinożerców (np. tropheusow) nie karmimy kalorycznym pokarmem mięsnym (np. wysokobiałkowymi mrożonkami – larwą ochotki lub czarnego komara), a urodzonych drapieżców (np. piranii czerwonej) – szpinakiem czy sałatą. W pełni rozwinięte ryby roślinożerne karmimy gotowymi pokarmami roślinnymi, czyli płatkami i granulatami zawierającymi spirulinę (i inne glony), a także przetworzone ziarna zbóż i rośliny zielone. Właściwym urozmaiceniem diety jest tutaj rozmrożony sparzony szpinak i brokuły, pozbawiona chemii świeża sałata zielona (pochodząca z upraw ekologicznych lub z przydomowego ogródka), gotowana karotka oraz ugotowany i rozdrobniony groszek zielony.

Dorosłe ryby drapieżne i mięsożerne karmimy przede wszystkim chudym mięsem ryb słodkowodnych i morskich (np. stynki lub dorsza) oraz małymi żywymi rybkami – najlepiej gupikami pochodzącymi z własnej hodowli. Doskonałym uzupełnieniem są tutaj żywe przynęty, zwłaszcza dostępne w sklepach wędkarskich dżdżownice kalifornijskie, rosówki oraz popularne białe robaki, czyli larwy muchy. Warto sięgnąć także po świerszcze i larwy mączniaka, sprzedawane w sklepach zoologicznych jako karma dla gadów. Świetnym, pełnowartościowym uzupełnieniem są rozmrożone krewetki koktajlowe. Ale nawet groźne, zębate piranie można przyzwyczaić do spożywania wysokokalorycznego granulatu, którego głównym składnikiem są produkty pochodzenia mięsnego.

Ryby dorosłe nie powinny jeść częściej niż raz lub dwa razy na dobę. Dla ich prawidłowego funkcjonowania dobrze jest też przeprowadzić raz w tygodniu głodówkę. Tarlaki, czyli dobrane pary ryb lub grupy haremowe wytypowane do odbycia tarła i złożenia ikry, skarmiamy natomiast obficiej niż normalnie, poza ich cyklem rozrodczym. Natomiast narybek powinien być karmiony kilka lub kilkanaście razy na dobę. Niektórzy hodowcy dokarmiają żerujące maleństwa bez przerwy. Jak tego dokonują? Otóż za pomocą sznurka lub bawełnianej tasiemki łączą oni zbiornik hodowlany z naczyniem, w którym założona została kultura pierwotniaków. Dzięki systemowi naczyń połączonych pokarm przesącza się do akwarium w sposób ciągły.

Nowo wykluty narybek wielu gatunków ryb jest zbyt słaby, by przebić lustro wody. Dlatego suchy, pylisty pokarm nie powinien być rozsypywany na powierzchni, lecz wkraplany w postaci zawiesiny. W tym celu należy nieco pokarmu zmieszać z wodą ze zbiornika i wstrzyknąć go za pomocą strzykawki w miejsce przebywania rybek.
Wskazówka

Pokarm żywy i mrożonki – klasyka

Spór pomiędzy zwolennikami pokarmu żywego i mrożonego trwa od lat i nic nie wskazuje na to, by rychło został zażegnany. Bezsporne jest, że wszystko, co żywe i pożywne, można zamrozić. Większość żwawych skorupiaków, larw i robaków służących do skarmiania naszych podopiecznych występuje zatem również w postaci segmentowanych tabliczek, które w otulinie lodu przenosimy wprost ze sklepu do domowej zamrażarki. Zwolennicy mrożonek twierdzą, że ryzyko wystąpienia chorób i zainfekowania ryb jest wtedy mniejsze. Obecnie larwy komarów i ochotek pochodzą przecież w większości z komercyjnych hodowli, wolnych zarówno od zanieczyszczeń przemysłowych, jak i czystych bakteryjnie – ripostują zwolennicy pokarmów żywych. Co więcej, w przypadku trzymania takich gatunków, jak szczupaczek żyworodny, bez pokarmu żywego nie można sobie wprost wyobrazić udanej hodowli i prawidłowego rozwoju tych ryb.

Przechowywanie mrożonek jest bez wątpienia wygodniejsze (zajmują mniej miejsca i są zawsze zdatne do spożycia) i ma się je dosłownie na wyciągnięcie ręki (można zrobić zapasy), podczas gdy w trakcie gorącego lata, długich weekendów i świąt trudno nieraz zdobyć pokarm żywy.

Jednak ci, którzy dysponują odpowiednio przestronnym mieszkaniem, pustym strychem, garażem lub miejscem w piwnicy, mogą pokusić się o samodzielną hodowlę rożnych organizmów niższych, które mogą wprawdzie przyprawić nieuprzedzonych domowników o zawał serca, ale będą chętnie zjadane przez ryby.

Nie należy zamrożonych kostek pokarmu wrzucać wprost do akwarium. Pokarm taki należy najpierw rozmrozić, przepłukać pod bieżącą wodą i doprowadzić do temperatury zbliżonej do pokojowej – dopiero wtedy można nim skarmiać ryby.
Wskazówka

Pożywny plankton

Drobne organizmy zwierzęce i roślinne, unoszące się w toni wodnej, określamy mianem planktonu. Należą do nich maleńkie wrotki, glony i pierwotniaki, będące kapitalnym rodzajem pokarmu dla narybku, a także niewielkie skorupiaki, stanowiące najbardziej bodaj uniwersalne pożywienie większości przeciętnych rozmiarów ryb akwariowych. Zwierzęcego pokarmu planktonowego (zooplanktonu) nie powinno się samodzielnie poławiać z wód zamieszkiwanych przez ryby, gdyż istnieje wtedy poważne ryzyko zakażenia domowego akwarium pasożytami. Można go jedynie wyławiać bardzo gęstą siatką ze zbiorników wolnych od większych zwierząt wodnych, zanieczyszczeń i ścieków. Najlepiej jednak kupować żywy plankton porcjowany, w sklepach – w wypełnionych wodą woreczkach foliowych.

Pierwotniaki (Protozoa) – jednokomórkowe organizmy, takie jak pantofelki (Paramecium caudatum), stanowiące często pierwszy pokarm żerującego narybku. Podawane przez kilka kolejnych dni, doskonale zaspokajają pierwsze potrzeby żywieniowe maleńkich ryb ikrowych, które właśnie wyczerpały zapasy swoich woreczków żółtkowych. Potem wszakże mogą okazać się już niewystarczające.

Samodzielna hodowla pierwotniaków wydaje się najskuteczniejszą i najbezpieczniejszą metodą otrzymywania tej karmy. Małą wiązkę siana, wysuszoną skórkę banana lub moczarkę argentyńską, ugotowane na twardo żółtko jaja kurzego, kostkę marchwi albo obranego ziemniaka, ewentualnie pokarm dla ryb w płatkach, zalewamy odstaną wodą, uzupełnioną zarodową kulturą pierwotniaków, którą można pobrać znad dna każdego dojrzałego akwarium. Innym źródłem pozyskiwania pierwotniaków są – oferowane obecnie przez uznane firmy – granulki o nazwie protogen, zawierające ich przetrwalnikowe formy. Kultura pierwotniaków powinna być delikatnie napowietrzana i dożywiana. Do skarmiania narybku używa się najczęściej wkraplacza, strzykawki lub pipety. Pierwotniaki są dobrze widoczne jako gęsty, białawy pył unoszący się nad dnem słoja. 

Wrotki (Rotatoria) stanowią – oprócz larw oczlików – częsty składnik tzw. pyłu, czyli świetnej karmy dla narybku niemal wszystkich gatunków ryb akwariowych. Do ich odcedzania i segregowania należy używać drobnych sitek o rożnej wielkości oczek. Można wykonać je samodzielnie lub użyć tych, które kupuje się w ramach profesjonalnych zestawów do hodowli larw solowa.

Wiciowiec euglena zielona (Euglena viridis), znany również jako klejnotka, oraz drobne zielenice (Chlorophyta) występują powszechnie na wiosnę w jeziorach, stawach i są świetnym źródłem pokarmu dla dopiero co wyklutego narybku ryb roślinożernych. Stanowią też cenne uzupełnienie diety narybku licznych gatunków wszystkożernych. Kulturę zielenic można wypielęgnować w postaci tzw. zakwitu wody, stawiając w nasłonecznionym miejscu słoik z odstaną wodą i dolaną do niej kolonią pływających glonów. Klejnotka z kolei jest tak mała, że połknie ją nawet najmniejszy egzemplarz narybku.

Oczliki (Cyclops), zwane często cyklopami, osiągają najwyżej 3 mm długości. Odfiltrowują one wodę z mniejszych od siebie mikroorganizmów. Pływają zygzakowatymi, ukośnymi bądź trzymającymi się linii poziomej skokami. Nie bez przyczyny uważane są za dobrze zbalansowany, niskokaloryczny i bogaty w sole mineralne, a więc bardzo bezpieczny pokarm dla wszystkich ryb o niewielkich pyszczkach. Wraz z rzadziej spotykanymi w detalicznej sprzedaży lasonogami (Mysis) polecane są jako pokarm niemal doskonały, sprawdzający się również w hodowli ryb roślinożernych. Oczliki mają znakomite działanie, które sprzyja intensyfikacji barw ryb, i jedną wadę: ich larwy są tak żarłoczne i drapieżne, że potrafią obsiąść i zaatakować młodziutki narybek ryb ikrowych.

Rozwielitki (Daphnia magna), czyli popularne dafnie, poruszają się za pomocą pary czułków w charakterystyczny sposób: skok w gorę – swobodne opadanie w dół. Korpulentne samice, noszące jajeczka, przekraczają pół centymetra średnicy, ale zazwyczaj spotykane są osobniki mniejsze. Dafnie mają barwę od przezroczystobeżowej do czerwonej. Same chętnie odżywiają się mikroskopijnymi glonami. Nie wszystkie gatunki ryb z równą ochotą zabierają się za ich pałaszowanie, np. nie bardzo lubią je pielęgnice, chociaż te skorupiaki stanowią rewelacyjny pokarm, którym w zasadzie nie można ryb przekarmić. Ich chitynowe pancerzyki należą bowiem do substancji balastowych, ułatwiających trawienie białka, węglowodanów i tłuszczów. Chityna pozytywnie wpływa na pracę rybich przewodów pokarmowych – zwłaszcza w przypadku mięsożernych gatunków. Z kolei obecne w ciele dafni karotenoidy ułatwiają wybarwianie się wielu wspaniałym okazom.

Żywe rozwielitki i cyklopy można przechowywać w lodowce przynajmniej przez kilka dni. Aby jednak zachowały świeżość i przydatność do spożycia przez ryby, należy regularnie podmieniać wodę w naczyniu z planktonem i usuwać obumarłe, nawarstwione na dnie pojemnika i brzydko pachnące egzemplarze.
Wskazówka

Larwy wodzieni (postać larwalna muchówek z rodzaju Corethra), znane pod nazwą handlową jako szklarka lub wodzień, mają ciało prawie zupełnie przezroczyste, mniej więcej centymetrowej długości. W wodzie larwy przyjmują pozycję poziomą. Potrafią bardzo szybko i energicznie pływać, raptownie kurcząc się i rozkurczając niczym sprężyny. Ich haczykowaty aparat gębowy może okazać się morderczy dla drobnego narybku, jednak larwy wodzieni stanowią bardzo dobry, lekkostrawny, a przy tym wysokobiałkowy pokarm, który, przechowywany w lodowce, zachowuje zaskakująco długą przydatność do skarmiania. Ciekawostką jest to, że larwy te można trzymać w chłodziarce nie tylko w wodzie, lecz także na wilgotnej szmatce. Niezjedzone natomiast przez ryby w akwarium, w cieple stosunkowo szybko przekształcają się w pękate poczwarki.

Larwy ochotek (stadium larwalne muchówek z rodzaju Chironomus) – bardzo chętnie zjadane przez większość ryb akwariowych. Są wysokokaloryczne, więc mogą w konsekwencji prowadzić do otłuszczenia organów wewnętrznych i zaburzeń jelitowych naszych podopiecznych, dlatego nie należy nimi skarmiać ryb nazbyt często (najlepiej raz w tygodniu). Przy czym gatunki takie jak bojowniki czy wielkopłetwy mogą spożywać je znacznie częściej, a takie jak paletki czy pyszczaki – wcale. Larwy ochotek mają wiśniowoczerwone ciało, za co odpowiedzialna jest obecność hemoglobiny. Żyją częściowo zagrzebane w mule, w brudnych zbiornikach wodnych, w których żywią się resztkami organicznymi. Jako potencjalni przenosiciele toksyn i pasożytów wewnętrznych mogłyby stanowić poważne zagrożenie dla ryb, jednak ochotki kupowane w sklepach zoologicznych pochodzą najczęściej z hodowli komercyjnych.

Larwy czarnych komarow z rodzajów Culex i Anopheles są polecane szczególnie do skarmiania niedużych gatunków i dorastającego narybku większości ryb mięsożernych. Występują masowo we wszystkich typach wód, w których nie ma ryb. Wartość odżywcza i jakość dietetyczna tego pokarmu zbliżona jest do tzw. białych larw komarów, czyli wodzeni. Samice wielu gatunków obficie i często karmione larwami czarnych komarów stają się bardziej płodne. Należy wystrzegać się wpuszczania do akwarium zbyt wielu żywych larw, gdyż wkrótce mogą się przedzierzgnąć w komary.

Artemia, solowiec (Artemia salina) jest skorupiakiem występującym w mocno słonych wodach śródlądowych – słonych jeziorach. Solowiec sprzedawany jest w woreczkach, zanurzony w roztworze soli. Przed wpuszczeniem do akwarium powinien być odcedzony na sitku i wypłukany pod bieżącą wodą. Bywa chętnie zjadany przez większość gatunków ze wszystkich rejonów świata. Jeśli miarą bezpieczeństwa pokarmu żywego dla ryb akwariowych jest to, iż bez obaw można go podawać paletkom, to właśnie artemia spełnia to kryterium. Z kolei larwy tego skorupiaka, zwane potocznie naupliusami lub pływikami, uznawane są za jeden z najlepszych i najczystszych pokarmów dla narybku wszystkich ryb ikrowych. Wolne od pasożytów i bakterii, a na dodatek wysokobiałkowe, służą zdrowiu i wzrostowi ryb. Jedyny szkopuł w tym, że naupliusy solowca hoduje się samodzielnie w domu. Jednak obecnie zarówno zapuszkowane jajeczka, które mogą być bardzo długo przechowywane w suchym środowisku, jak i profesjonalny zestaw do wylęgu larw można kupić w większości profesjonalnych sklepów zoologicznych – stacjonarnych i internetowych.

Instrukcja obsługi zestawu jest bardzo prosta (szczegóły zawarte są na ulotkach producentów), a wszystko, czego potrzebujemy, to wysokie naczynie szklane o pojemności do dwóch litrów, niejodowana sol kuchenna lub morska, grzałka z termostatem, sprawny system napowietrzający (brzęczyk, wężyk i kostka), żarówka lub inne źródło światła oraz cedzak albo sitko. W dobrze napowietrzanej słonej wodzie, w której panuje temperatura w granicach 26–28°C, umieszczamy jaja solowca, z których, po upływie mniej więcej doby, wylęgają się pływiki. Kierują się one zawsze w stronę źródła światła, dlatego łatwo je zlokalizować i odłowić. Po przepłukaniu w letniej wodzie bez obaw można je podawać nawet wrażliwemu narybkowi bardzo wymagających ryb.

Rureczniki, tubifeksy (Tubifex) – to cienkie, czerwonawe robaki, dorastające maksymalnie do 6 cm długości, a pochodzące najczęściej z zanieczyszczonych rzek, stawów, kanałów i ścieków, gdzie żyją w mulistym dnie, wśród obumierającej materii organicznej. Trzymane w naczyniach zbijają się w kulkowate gromady, a gdy opadną na dno akwarium, wkopują się pojedynczo w podłoże, skąd wystają fragmenty ich ciał, pełniące funkcje oddechowe i wykonujące charakterystyczne wachlujące ruchy. Tubifeks był dawniej jednym z najpopularniejszych rodzajów pokarmu, zresztą do dziś znajduje się w ofercie większości sklepów zoologicznych. Kaloryczny i tłusty może wszakże zawierać duże ilości toksycznych substancji. Jest też częstą przyczyną niektórych chorób ryb akwariowych – jako potencjalny nosiciel grzybów, tasiemców i bakterii chorobotwórczych. Nic dziwnego, że coraz większa rzesza akwarystów – i to nie tylko profesjonalnych hodowców paletek – twierdzi, że pokarmu tego należy się absolutnie wystrzegać. Ewentualnie – jeśli tylko ma się pewność co do czystości źródła, z którego tubifeks został pobrany (np. z zamkniętych hodowli komercyjnych) – dopuszcza się okresowe skarmianie nim niektórych odpornych gatunków mięsożernych. Bardzo lubią go też ryby łaźcowate, które po jedzeniu go przez jakiś czas chętniej przystępują do tarła.

Doniczkowce, wazonkowce (Enchytraeidae) to małe, białe pierścienice, osiągające ok. 4 cm długości, które najlepiej czują się w temperaturze 12–18°C. Kaloryczne i tłuste, są chętnie zjadane przez ryby piękniczkowate i łaźcowate oraz małe pielęgniczki z Ameryki Południowej, a także szczelinowce i naskalniaki z jeziora Tanganika. Przecierane przez gęste sito służą również do uzupełniającego skarmiania narybku. Nie należy ich stosować częściej niż trzy razy w tygodniu z uwagi na dużą zawartość tłuszczu. Hodowla na własne potrzeby wymaga nieco staranności. W wilgotnej, ale nie mokrej, mieszance torfu i ziemi ogrodowej umieszczamy kromkę chleba, papkowatą pożywkę z gotowanych warzyw, rozmoczone płatki owsiane, rozgotowany ryż lub miękki makaron. Całość przykrywamy szczelnie szybą szklaną – tak, by przywierała do podanej karmy. Po kilku dobach zbieramy ze szkła wazonkowce. Jednak pierścienice te nierzadko sprzedawane są również w sklepach akwarystycznych, gdzie zafoliowane pływają w roztworze wodnym. Spokrewnionym gatunkiem, nieco odporniejszym na niesprzyjające warunki środowiska, a zyskującym ostatnio na popularności, jest mniejszy przedstawiciel grupy Enchytraeus, zwany robakiem (nicieniem) Grindala.

Węgorki, nicienie mikro (Panargellus, Turbatrix i inne rodzaje) to pełnowartościowy pokarmdla dorastającego narybku, który należy hodować w domu. W szklanym słoju lub plastikowym pojemniku umieszczamy zalane wodą, mlekiem lub jogurtem płatki owsiane lub bułkę pszenną rozmoczoną w mleku. Na takiej pożywce umieszczamy porcję zarodową nicieni. Hodowla udaje się w temperaturze ok. 20°C. Dorosłe nicienie wpełzają na ścianki naczynia, skąd zbieramy je nożykiem lub pędzelkiem. Znad naczynia unosi się wprawdzie zapach, który do najprzyjemniejszych z pewnością nie należy, ale jego emisję można ograniczyć, nakładając przykrycie. Porcje zarodowe węgorków zazwyczaj dostaje się od zaprzyjaźnionych akwarystów lub kupuje od hodowców na licznych aukcjach internetowych.

Muszka owocowa, octowka (Drosophila sp.) – popularna mieszkanka dawnych domowych spiżarń z owocami, osiągająca zaledwie 3–4 mm wielkości. Późnym latem i jesienią, wszędzie tam, gdzie dłużej leżakują śliwki lub jabłka, znaleźć można i octówki. Hodowlę najlepiej założyć w butelce lub wysokim słoiku, na którego dnie układamy zmiażdżone owoce lub papkę z mąki kukurydzianej i puree ziemniaczanego. Naczynie stawiamy w miejscu występowania muszek, a po paru dniach szczelnie przykrywamy je pończochą lub gazą. Ze złożonych jaj wylęgają się larwy, które z kolei zamieniają się w poczwarki, a te – w dorosłe owady. Cały cykl rozwojowy, który możemy obserwować przy użyciu lupy, ucząc się przy okazji czegoś pożytecznego o życiu owadów, trwa (w zależności od gatunku) od dwóch do czterech tygodni. W celu odłowienia muszek trzeba naczynie hodowlane zaciemnić, a na wierzch, oczywiście dnem do góry, nałożyć inne naczynie, ale o tej samej średnicy otworu. Po usunięciu gazy lub pończochy wlecą do niego owady, które po przemrożeniu lub zalaniu wodą stanowią świetną karmę dla wyrośniętego narybku. Oprócz tego muszka owocowa stanowi wprost idealny pokarm dla wszystkich ryb odżywiających się owadami i pokarmem utrzymującym się na powierzchni wody.

Dżdżownice należą do żyjących w podłożu pierścienic z rodziny Lumbricidae. Można je wykopywać w ogródku, zbierać po deszczu, kiedy masowo wylegają na powierzchnię gleby, szukać pod kamieniami, kupować w sklepie wędkarskim lub samodzielnie hodować w domu, najlepiej w piwnicy lub w garażu. W tym ostatnim przypadku – w wysokiej skrzynce lub w wiadrze tworzymy na dnie warstewkę z Paśków czystego, niezadrukowanego papieru lub trocin z drzew liściastych, które stanowią źródło potrzebnej dżdżownicom celulozy. Następnie warstwę tę przysypujemy ok. 20 cm ziemi ogrodowej. Środowisko życia pierścienic musi być wilgotne i umiarkowanie ciepłe. Po ok. dwóch tygodniach, kiedy papier i trociny zaczynają się rozkładać, umieszczamy w podłożu karmę (warzywa, czerstwe pieczywo, płatki, obierki itp.), a bezpośrednio na niej porcję zarodową dżdżownic. Należy je regularnie dokarmiać, a pierwsze egzemplarze do skarmiania ryb można uzyskać dopiero po mniej więcej dwóch miesiącach. Przed podaniem rybom trzeba oczyścić pierścienice z zalegającej w ich przewodach pokarmowych gleby, umieszczając je na dobę w pojemniku z namoczonymi w mleku płatkami owsianymi. Skarmiać tym rodzajem pokarmu można ryby praktycznie każdej wielkości i w każdym stadium rozwojowym, ponieważ dżdżownice można kroić, mielić lub podawać w całości. Ciekawostką jest to, że niektóre ryby, jak to miało miejsce w przypadku moich pielęgnic pawiookich, należy do tego kalorycznego pokarmu – podawanego w całości i wijącego się – przyzwyczajać stopniowo, bo początkowo mogą reagować z bojaźnią i przestrachem.

Niektórzy akwaryści, chcąc wzbogacić dietę swych podopiecznych, podają od czasu do czasu również:

Mszyce (Aphidoidea), zbierane z niespryskiwanych pestycydami pędow roślin zielonych, oraz barciaki, czyli mole woskowe (Galleria melonella) – z jednej strony są one utrapieniem uli i pasiek, a z drugiej – potrafią dowieść, że bezprzykładne szkodniki w pszczelarstwie (tak jak mszyce w ogrodnictwie) mogą jednak odegrać pożyteczną rolę w akwarystyce.

Muchy domowe (Musca domestica) stanowią smakowite kąski dla ryb łowiących w naturze owady. Pożywne są także ich larwy, znane wędkarzom jako białe robaki, mady czy robaki angielskie, oferowane jako wydajny, bo wysokobiałkowy pokarm dla pielęgnic. Białe robaki są zresztą chętnie pobierane przez większość ryb średniej wielkości i dużych, ale nie wolno stosować tego pokarmu częściej niż raz w tygodniu.

Ślimaki – chętnie zjadane przez bocje i kolcobrzuchy, dla których mogą stanowić podstawowe źródło pożywienia, są po skruszeniu muszli akceptowane jako pokarm przez większość średniej i dużej wielkości ryb mięsożernych. Ale uwaga: mogą być nosicielami pasożytów. Znacznie bezpieczniejsze z tego punktu widzenia i bogate w związki mineralne jest rozdrobnione mięso małży morskich.

Larwy mączniaka i świerszcze – sprzedawane w sklepach zoologicznych jako pokarm dla gadów i płazów, od czasu do czasu mogą być podawane również rybom, ale tylko tym, które mają odpowiednio duże pyski.

Ryby, żaby i kijanki – przynoszone z pobliskich stawów i rzek, są obecnie rzadko używane do karmienia ryb akwariowych – istnieje bowiem duże ryzyko przekazania wraz z nimi chorób. Jednak gatunki duże i drapieżne, obdarowane przez naturę instynktem łowieckim i wymagające do prawidłowego wzrostu i rozwoju regularnej diety złożonej z żywych ryb, są tego rodzaju pokarmem zachwycone. Specjalnie dla nich hoduje się więc płodne gatunki piękniczkowatych: mieczyki, gupiki i molinezje.

Niektóre pełnowartościowe pokarmy są dostępne niemal wyłącznie w postaci mrożonej. Należą do nich:
Pokarmy dla narybku, takie jak: moina, bosmina i jaja krabow.

Kryl – różnorodne gatunki należące do rzędu Euphausiacea to ok. 5-centymetrowe skorupiaki morskie, które charakteryzują się parą wyrazistych oczu, osadzonych na krótkich czułkach. Ich chitynowy pancerz zawiera tzw. substancje balastowe, ułatwiające rybom procesy trawienne i przyswajanie rożnych składników pokarmowych. Kryle są świetnym, bezpiecznym biologicznie (wolnym od pasożytów i zanieczyszczeń) i bogatym w białko źródłem pokarmu. Skorupiaki te mają także znakomite właściwości wybarwiające.

Kiełże zdrojowe (Gammarus pulex) – skorupiaki słodkowodne, zasiedlające strumienie i czyste wody płynące o piaszczystym i kamienistym dnie. Występują w Polsce. Kiełże są chętnie zjadane przez ryby drapieżne, pielęgnice i… żółwie wodne. Zawierają dużo protein (białek), chityny i soli mineralnych.

Stynki (Osmerus eperlanus) – niewielkie ryby krajowe, zaliczane do tzw. drobnicy, kupowane przez wędkarzy do połowów na „martwą rybkę”. Lepsze od stynek jest jednak chude, filetowane i rozdrobnione mięso ryb morskich – dorsza lub mintaja. 

Pokarmy suche i preparowane

Wiele firm akwarystycznych proponuje obecnie dobrze zbilansowane mieszanki pokarmowe w postaci najrozmaitszych płatków, granulatów i tabletek, które są odpowiednie dla całych grup i rodzin ryb oraz dla poszczególnych stadiów i etapów rozwojowych konkretnych gatunków. Wielkim zainteresowaniem hobbystów cieszą się specjalistyczne karmy dla pyszczaków z Malawi lub pielęgnic tanganikańskich, a także produkty dla kirysków, glonojadów, bojowników, paletek czy gupików. Pokarmy sztuczne można podzielić na pływające po powierzchni wody, unoszące się w toni oraz wolno i szybko tonące. Tabletki opadają zwykle na dno, ale niektóre można przykleić do płaskiej szyby frontowej akwarium, do której gromadnie będą podpływać głodne ryby z wyraźnym zamiarem podskubywania. Tabletki są też pomysłowym rozwiązaniem dla glonojadów. W ofercie liczących się na rynku producentów znajdziemy również fantastyczne pokarmy przyspieszające wzrost, wybarwiające (wspomagające zwłaszcza barwę czerwoną), lecznicze, regenerujące, stymulujące zdolność do odbycia tarła, podnoszące witalność i odporność – z kompleksem minerałów, witaminami czy dodatkiem czosnku. Należy jednak pamiętać, że wszystkie te wielokolorowe, wielosmakowe i wieloskładnikowe płatki, tabletki i granulaty nigdy nie są w pełni uniwersalne, tzn. nie mogą w całej rozciągłości zaspokoić potrzeb twoich ryb, dlatego nawet najlepszy pokarm musi być urozmaicany. 

Zanim zdecydujesz się na zakup kolorowych saszetek i opakowań z pokarmami, uważnie przeczytaj skład karmy. Godne polecenia są te produkty – płatki, tabletki i granulaty – które nie zawierają tłuszczu zwierząt stałocieplnych. Pokarmy sztuczne powinny być produkowane wyłącznie na bazie białka ryb i bezkręgowców wodnych, a użytą w nich substancją wiążącą powinien być olej roślinny.
Wskazówka

Na osobną uwagę zasługuje odkrycie ostatnich dekad, czyli spirulina (Spirulina platensis). Jest to glon o barwie ciemnozielononiebieskiej lub malachitowej, który podbił serca hodowców na całym świecie. Wciąż trwają badania nad tym prastarym gatunkiem, który skrywa w sobie niejedną tajemnicę. Spirulina jest najlepszym rodzajem pokarmu dla ryb roślinożernych i cennym uzupełnieniem diety dla gatunków wszystkożernych, a nawet typowo mięsożernych. Lekkostrawne i łatwo przyswajalne białko jest bowiem w spirulinie obecne w dużo większych ilościach niż w mięsie!

Dzięki spirulinie nie tylko nader kłopotliwa hodowla tropheusów stała się możliwa, lecz także zaobserwowano zbawienny wpływ na zdrowie wielu innych wymagających gatunków. Glon ten, regularnie spożywany, wzmaga układ odpornościowy, polepsza samopoczucie i podnosi witalność ryb. W dodatku nie wykazuje żadnych niepożądanych efektów ubocznych. Czy ma jakieś wady? Nie ma. Jednak wielu krajowych i zagranicznych producentów nie sprzedaje go w czystej, sprasowanej postaci, ale w formie mieszanek wieloskładnikowych płatków lub granulek. Należy zatem dokładnie sprawdzić na odwrocie opakowania danego produktu zawartość procentową samej algi, a także lecytyny, popiołu itd.

Pokarmy suszone to klasyka akwarystyki. Najbardziej zasłużone i wciąż używane, choć już trochę zapomniane, są oczywiście suszone rozwielitki. Trzeba jednak pamiętać, że niektóre osoby mają na ten rodzaj pokarmu alergię. Każdy rodzaj suchego pokarmu musi być przechowywany z dala od wilgoci. Natychmiast po karmieniu należy go szczelnie zamknąć w pudełku, by nie przyspieszać procesów wietrzenia witamin i ulatniania się innych pożytecznych substancji.

Pokarmy liofilizowane – ich pojawienie się w świecie akwarystyki jest skutkiem upowszechniania się nowych technologii. Ta wykorzystywana pierwotnie w kosmonautyce obróbka produktów spożywczych, polegająca na przeprowadzaniu pożywienia od stanu głębokiego zamrożenia (lód) do całkowitego wysuszenia – z pominięciem tradycyjnie przejściowego etapu cieczy – sprawdziła się i w przypadku pokarmów dla ryb akwariowych. Okazało się, że w procesie liofilizacji – czyli wtedy, kiedy organizmy wodne pozbawiane są wody w ujemnych temperaturach – większość składników odżywczych (ochotki czy dafni) zostaje zachowana. Co więcej, larwy owadów uwalniają się wówczas od większości bakterii i pasożytów – nawet tubifeks w liofilizowanej postaci staje się bezpieczny! Przed podaniem zbite kostki pokarmu liofilizowanego należy jednak dobrze namoczyć. Można dodać kilka kropel witamin. Jedyny problem w tym, że nie zawsze ryby chętnie zjadają takie pokarmy.

Pył to maksymalnie rozdrobniony pokarm sztuczny dla narybku. Zawiera zasadniczo te same składniki, co płatki i granulaty dla ryb dorosłych – z tą głownie różnicą, że więcej jest w nim substancji stymulujących wzrost. Rozpylany na powierzchni wody, widoczny w postaci mgiełki, nie zawsze chętnie jest przyswajany przez zaczynający żerować narybek. Jakkolwiek wśród rekomendowanych karm znajdziemy przeróżne – z wyższą zawartością białek, warzyw lub spiruliny – procent odchowanego wyłącznie na nim narybku wrażliwych ryb ikrowych jest znikomy. Pokarmy pyłowe, reklamowane jako podstawowe lub całkowicie wystarczające, zdają jedynie egzamin w przypadku mniej wymagających gatunków (zwłaszcza żyworodek). Wielu profesjonalnych hodowców stosuje je wyłącznie jako dania uzupełniające – nawet wybarwianie się dorastających później ryb, które są żywione samym pokarmem pyłowym, nie jest całkowicie satysfakcjonujące.

Protogen – są to specjalne suche granulki, zawierające przetrwalnikowe formy pierwotniaków, które wrzucone do akwarium z narybkiem stają się po 24 godzinach doskonałym, żywym i całkowicie bezpiecznym pokarmem.

Pokarmy w żelu to najczęściej wysokiej jakości półpłynne mieszanki pokarmowe dla najmłodszego narybku rożnych gatunków ryb, przygotowywane w oparciu o larwy solowca.

Kuchnia domowa – polska i europejska

Lane kluski – znane od dawna kucharzom i kucharkom proste i tanie danie wydaje się również dobrym pokarmem uzupełniającym dla ryb. Z mąki pszennej lub kukurydzianej, żółtka jaja kurzego i wody należy wyrobić jednolitą masę o niezbyt gęstej konsystencji. Potem trzeba ją wlać do wrzącej wody i zamieszać. Przecedzone, ostudzone , a następnie drobno pokrojone lub posiekane ostrym nożem kluski są dosyć chętnie spożywane przez rożne gatunki ryb. Nie należy jednak przesadzać i nie można podawać ich rybom częściej niż dwa razy w tygodniu. Absolutnie odradza się natomiast skarmianie zwierząt tartą bułką lub ugotowanym i posiekanym makaronem.

Liście szpinaku, sałaty i mniszka lekarskiego – zbierane w miejscach wolnych od toksyn, pestycydów i zanieczyszczeń przemysłowych (najlepiej, jeśli pochodzą z certyfikowanych upraw ekologicznych) są kapitalną karmą urozmaicającą menu molinezji i innych żyworodek. Podobnie chętnie sięgają po nie roślinożerne pielęgnicowate (tropheusy, pyszczaki z grupy Mbuna, pielęgnica skośnopręga), zbrojniki i niektóre ryby labiryntowe (gurami całujące). Liście należy przed podaniem sparzyć. Dietę ryb roślinożernych można wzbogacić o przysmaki kuchni azjatyckiej, czyli morskie algi, a także o coś typowego ze stołu polskich jaroszy: pozbawiony łusek zielony groszek, fasolkę szparagową, brokuły, kalafior, brukselkę, kapustę pekińską, karotkę itp. Wszystkie warzywa należy dobrze wyszorować pod bieżącą wodą, sparzyć lub ugotować, a potem zmiksować albo pokroić na odpowiedniej wielkości kawałki. Z kolei rozdrobnione serca wołowe, cielęce i indycze do dań wegetariańskich z pewnością nie należą. Bogate w proteiny, chude i żylaste, dawniej nagminnie stosowane były w hodowli paletek. Zalecano je także amatorom innych wymagających gatunków. Jednak przeciwnicy tego rodzaju pokarmu słusznie wytaczają poważne kontrargumenty: oprócz ewidentnego zanieczyszczania wody, która szybko traci swą dobrą jakość po omyciu zmielonych podrobów, spożywane przez naszych podopiecznych mięso zwierząt ciepłokrwistych niesie ze sobą ryzyko poważnych uszkodzeń rybiej wątroby. Bezpieczne, kaloryczne i łatwo przyswajalne jest natomiast (co w tej książce było już niejednokrotnie podkreślane) mięso ryb morskich.

Roztarte żółtko ugotowanego na twardo jaja kurzego, wkraplane do akwarium w postaci pylistej zawiesiny, jest bardzo odżywczym, ale tylko zastępczym pokarmem dla narybku. Należy nim karmić żerujące maleństwa umiarkowanie i oszczędnie, gdyż wskutek rozkładu żółtka bardzo szybko pogarsza się jakość wody. Rzadziej narybek bywa skarmiany roztartymi na zupełną miazgę drożdżami i rozbełtanym w wodzie mlekiem w proszku.

Shrimp mix – to wyjątkowa mikstura, której dobroczynny wpływ na samopoczucie i zdrowie ryb podkreślają rosnące gremia akwarystyczne. Zagorzali zwolennicy tej mieszanki twierdzą, że zawiera ona wszystkie niezbędne składniki odżywcze i że ryby karmione shrimp mix nie wymagają już dodatkowych pokarmów. Miksturę tę robi się samemu i to z trzech zaledwie składników: krewetek koktajlowych, zielonego groszku i sproszkowanej spiruliny. Elementem łączącym jest tu żelatyna, ewentualnie białko jaja kurzego. Można również dodać witaminy w kroplach, a w przypadku trzymania w domu ryb drapieżnych – mięso dorsza. Proporcje przechylają się zresztą na korzyść tego czy innego składnika – w zależności od hodowanego gatunku. Sposób przygotowania jest banalnie prosty: lekko rozmrożone krewetki wraz z groszkiem miksuje się na gładką masę, po czym dodaje się do niej spirulinę i witaminy. Z kolei rozpuszczona w tym czasie, zgodnie z instrukcją, gorąca żelatyna powinna być stopniowo połączona ze wszystkimi zmieszanymi produktami. Masę wykładamy równomiernie na płaską tackę i wstawiamy na dwie godziny do lodówki. Po stężeniu kroimy ją na porcje i zamrażamy. Po godzinie lub dwóch produkt jest już gotowy do użycia.

Co ryby jedzą, kiedy nie ma nas w domu?

Nie ma się czym martwić: wiele dorosłych ryb doskonale odnajduje się w sytuacji przymusowej dziesięciodniowej głodówki. W środowisku naturalnym, np. w dorzeczu Amazonki, sporo gatunków po okresie względnego dobrobytu i obfitego występowania pokarmu z trudem musi zdobywać pożywienie przez całe tygodnie. Jeśli nasza hodowla jest w początkowym stadium rozwoju i posiadamy ryby głownie młode, o pomoc w dokarmianiu pupilków można poprosić zaprzyjaźnionego sąsiada lub kogoś z rodziny. Istnieje wtedy szansa, że osoba ta sama złapie bakcyla i rychło stanie się adeptem akwarystyki, stawiając przed naszym powrotem zbiornik we własnym mieszkaniu…

Z pomocą w trakcie wakacji i wyjazdów świątecznych przychodzą też specjalistyczne firmy, oferując tzw. pokarm weekendowy lub wakacyjny, o przedłużonej trwałości do spożycia i o bardzo wolnym uwalnianiu. Pierwszy zachowuje walory spożywcze w wodzie akwariowej przez kilka kolejnych dni, a drugi – według zapewnień producentów – przez kilkanaście. Producenci twierdzą też, że pokarm wakacyjny nie psuje wody, jego działanie warto jednak przetestować przed wyjazdem i zobaczyć, jak faktycznie wpływa na jakość wody i jak na tego rodzaju pokarm reagują nasze ryby. Innym praktycznym rozwiązaniem wydaje się zastosowanie karmnika sterowanego elektrycznie. Można na nim polegać, gdyż dozuje on zaordynowaną dawkę suchego pożywienia regularnie i bez zakłóceń.


-----------------------------------

Fragment książki udostępniony dzięki uprzejmości wydawnictwa Samo-sedno. 
Cała książka do nabycia na stronie http://www.samosedno.com.pl/


 

Jak podobał ci się ten artykuł?

ZOOLO
Register New Account
Reset Password
Compare items
  • Business category (0)
  • Technology category (0)
Compare
0